Zadzwoń do Nas!

536-199-199
536-288-288

Month: Sierpień 2015

Chora miłość do zakupów

Zakupoholizm został opisany przez psychiatrów już niemal sto lat temu. Jednak teraz, kiedy ta ,,używka” jest dostępna jak nigdy dotąd, uzależnionych szybko przybywa.

kaboompics.com_Brown shopping bags

Większość z nas myśli, że trudno uzależnić się od robienia zakupów. Taki nawyk postrzegamy raczej jako słabość niż poważne zaburzenie. Specjaliści zwracają jednak uwagę, że to nałóg jak każdy inny – niszczy zdrowie i relacje z otoczeniem, rujnuje finanse.

Kompulsywne zakupy są często reakcją na negatywne wydarzenia lub przykre emocje. Łagodzą psychiczne napięcie oraz dają poprawę samopoczucia zaraz po dokonaniu zakupu. Często są konsekwencją niskiego stężenia serotoniny i dopaminy, substancji w mózgu, które mają wpływ na nastrój i motywację. Zakupoholizmowi często sprzyja także skłonność do innych uzależnień, kierowanie się w życiu impulsami, brak umiejętności radzenia sobie ze stresem oraz negatywnymi emocjami. Zauważono, że kompulsywne kupowanie częściej dotyka osoby, których bliscy pierwszego stopnia mieli podobny problem albo borykają się z innymi uzależnieniami. Nierzadko ta skłonność to skutek wcześniejszego niedostatku i objaw, że znów może nam czegoś zabraknąć. Sygnały, że kupowanie nie jest już zaspokajaniem codziennych potrzeb są wyraźne:

  • od dłuższego czasu kupowanie przekracza możliwości finansowe, a nabywane przedmioty nie są potrzebne

  • zakupy powodują stres, stratę czasu, kłótnie z najbliższymi, uciekanie się do kłamstw, kłopoty finansowe.

  • czujemy w związku z nimi niepokój.

Terapeuta z prywatnego ośrodeka leczenia uzależnień Terapia Nałęczów: Założenia psychoterapii zakupoholizmu nie różnią się od terapii innych uzależnień. Podstawowy etap w naszym ośrodku trwa 4 tygodnie. Jest to jednak wstępna faza leczenia, w której pacjent pracuje nad zidentyfikowaniem problemu i zatrzymaniem przymusowych zachowań związanych z zakupami, a także nabyciem sposobów radzenia sobie z tzw. głodem kupowania. W dalszej kolejności konieczne może być rozwiązanie spraw stanowiących źródło problemu, dlatego zachęcamy pacjentów do kontynuowania psychoterapii po zakończeniu leczenia stacjonarnego. Z uwagi na często występujące zaburzenia nastroju (depresji) pacjenci, zwłaszcza na początku leczenia, objęci są opieką psychiatryczną. Głównym celem leczenia nie jest powstrzymanie się od zakupów, lecz nabycie umiejętności kontroli kompulsywnych zachowań związanych z zakupami i racjonalnego ich planowania.

Kara niezawiniona – znasz to?

black-and-white-person-woman-girl-large

Zadawać sobie samemu cierpienie, ranić ciało w ukryciu, w samotności. Wydaje się to nie do pomyślenia, choć jednocześnie rozumiemy przymus każący alkoholikowi pić, współczujemy narkomanom, którzy krok po kroku zbliżają się do samounicestwienia. Tak działa uzależnienie, a skłonność do samookaleczenia, nie jest niczym innym.

CIERPIENIE W SAMOTNOŚCI

Wystarczy tylko chwila, np. w szkole na przerwie w toalecie, by zadać sobie ranę żyletką. Okazja jest też w domu, we własnym pokoju, nocą. Trzeba tylko szybko opatrzyć rany, żeby nikt nie zauważył, trzeba mieć bluzkę z długim rękawem i plastry. Wtedy się uda, wtedy będzie dobrze…

Czy rzeczywiście? Skłonność do autoagresji, karania siebie, zadawania sobie cierpienia psychicznego i fizycznego zawsze ma głębszą przyczynę. Problem zwykle dotyczy ludzi młodych, najczęściej nastoletnich dziewcząt. Źródłem mogą być zaburzone relacje z rówieśnikami, przedłużające się napięcie emocjonalne, akty agresji ze strony innych, niskie poczucie własnej wartości. Wiele przypadków można wytłumaczyć traumatycznymi wydarzeniami z dzieciństwa – aktami przemocy fizycznej, seksualnej i psychicznej.

Akt samookaleczenia paradoksalnie wyzwala od cierpienia, przynosi uspokojenie, daje ujście nagromadzonym emocjom, złudne poczucie kontroli nad sobą. Jednak ulga jest tylko chwilowa. To dlatego osoby uzależnione sięgają po żyletkę jeszcze raz i jeszcze raz. 30% osób, które raz dokonały autoagresji, zrobi to ponownie w ciągu roku. Powtarzanie przeradza się wówczas w nałóg. Proceder się nie kończy, choć uzależnieni obiecują sobie, że dziś to już ostatni raz. Ostatniego razu może nie być. Chyba, że ktoś wyciągnie pomocną dłoń.

MOŻE KTOŚ MNIE URATUJE

Osoby uzależnione czekają na pomoc, chociaż tego nie manifestują, ukrywają cierpienie psychiczne i jego fizyczne świadectwo. Samookaleczenie jest rodzajem wołania o ratunek, bo człowiek nie jest w stanie już sam sobie pomóc. Akty przemocy dokonywane na sobie, nie zawsze są łatwe do zauważenia, bo nie zawsze polegają na zadawaniu ran. Takie ukryte karanie siebie może przybierać formę innego nałogu np. Używanie narkotyków, szkodliwych nawyków żywieniowych, chronicznego zaniedbywania wyglądu i higieny, niewłaściwego lokowania uczuć, np. w osobach ,,nieosiągalnych”. Formą karania samego siebie mogą być też, często skuteczne, próby samobójcze. U osób samookaleczających się prawdopodobieństwo samobójstwa jest pięćdziesięciokrotnie większe niż u innych. Choć część osób ,,wyrasta” z zachowań autodestrukcyjnych (zwykle po osiągnięciu dojrzałości), to problemy całkiem nie znikają i zwykle dochodzi do pogłębiania zaburzeń emocjonalnych. Dlatego tak ważna jest profesjonalna pomoc i wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół.

Terapeuta z Terapii Nałęczów – twierdzi, że samookaleczanie to zaburzenie instynktu samozachowawczego. Przejawia się w atakach na własne ciało, np. cięciu skóry, na rękach, ramionach, brzuchu i nogach. Zdarza się, że uzależnieni wbijają w ciało ostre przedmioty lub parzą się papierosem. Najczęściej powodem samookaleczenia się jest uraz wyniesiony z dzieciństwa, ale może wiązać się ono z chorobami: zespołem Retta, autyzmem, zespołem Lescha-Nyhana, a także chronicznym zapaleniem mózgu czy kiłą układu nerwowego. Okaleczać się mogą też osoby chore na depresję lub schizofrenię.

Gra nie do wygrania

terapia

Czy wiesz, że…

Nawet upodobanie do niewinnych zdrapek i konkursów SMS-owych mogą wymknąć się spod kontroli i zacząć kolidować z pracą, namieszać w relacjach z bliskimi, a w końcu doprowadzić do finansowej i życiowej katastrofy.

Choć większość z nas w grach hazardowych nie widzi zagrożenia, warto pamiętać, że jak każdy nałóg mogą zrujnować życie. Zaczyna się niewinnie: wydarza się coś, co wywraca nam codzienność do góry nogami – separacja, nieplanowana ciąża, utrata pracy, albo … duża wygrana. Największą grupę ryzyka tworzą wielkomiejscy single około trzydziestki. Zapewne wynika to z zapisanego w męskiej naturze zamiłowania do ryzyka, emocji i adrenaliny. Pierwsze przejawy uzależnienia często pojawiają się już w młodym wieku. Kobiety w szpony hazardu wpadają później – mniej więcej w połowie życia. Nim zdecydują się na leczenie, tkwią już zwykle po uszy w długach, myślą o samobójstwie i często mają za sobą kradzieże, czasem też wymuszenia i oszustwa. Popełniają je w celu zdobycia pieniędzy, by grać, albo na spłacenie długów.

Jak rozpoznać problem?

Nie ma widocznych oznak. Można jednak rozszyfrować jego ukrytą naturę. Osoba, nad którą hazard ma władzę, czuje potrzebę, by utrzymać swój problem w sekrecie. Gra w tajemnicy lub kłamie na temat, tego ile czasu na to poświęca. Nie potrafi też powiedzieć ,,dość” i stale zwiększa stawki. Gra, nawet gdy nie ma pieniędzy.

Nałogowych graczy coraz częściej można spotkać nie w kasynach, ale… w domowym zaciszu. Ruletka i poker mają bowiem konstrukcję gier sieciowych. W czasach powszechnego dostępu do Internetu popularność zdobywa e-hazard. Anonimowość i łatwy dostęp do gier losowych za pośrednictwem komputera dla wielu osób są bardzo atrakcyjne. Używa się w nich prawdziwych pieniędzy, a jednak dają złudzenie rozrywki bezpiecznej. Gracz do internetowego kasyna może wejść w każdej chwili i przez całą dobę, zagrać w każdą dostępną grę, obstawić dowolny zakład. Nikt nie kontroluje czasu przeznaczonego na grę, nikt nie sprawdza dowodu przy wejściu. Konsekwencje takiego uzależnienia mogą być takie same, jak w przypadku bywalców salonów gier: utrata pracy, porzucenie nauki, rozpad relacji rodzinnych i związków.

Tomasz Jankowski – terapeuta

Nałogowy gracz uprawia hazard w sposób kompulsywny, ma obsesję na punkcie grania. Zmienia się jego postrzeganie rzeczywistości: pojawia się przesadny optymizm w stosunku do możliwości wygranej i odegrania się za porażki. Napięcie rozładowane jest poprzez kompulsywne granie. Odzyskanie równowagi i powrót do normalnego życia są możliwe, ale wymagają pomocy specjalisty. Hazard często zwiększa u gracza tolerancję na agresywne zachowanie i społecznie nieakceptowalne zachowanie, a wycieczki do wirtualnego świata odciągają go od prawdziwego życia. Podstawową metodą leczenia hazardzistów jest psychoterapia. Niekiedy konieczne jest wspomaganie farmakoterapią.

© 2019 Terapia Nałęczów

Theme by Anders NorenUp ↑