Zadzwoń do Nas!

536-199-199
536-288-288

Month: Listopad 2015

Praca jak narkotyk

pracajaknarko

Lubię swoją pracę, czy może nie potrafię bez niej normalnie żyć? To, co robię zarobkowo, jest moją pasją, czy wykonuję 200 procent normy, by udowodnić sobie i światu, że jestem więcej wart, niż sądzą inni? Pracowity, czy już pracoholik? Ale dane ośrodków terapeutycznych pokazują, że pracoholikiem jest co dwudziesty Polak. Teraz kiedy coraz częściej liczy się stała dyspozycyjność, aktywność oraz stałe podnoszenie kwalifikacji, często poświęcamy zbyt wiele, by utrzymać się na rynku pracy.

Po przyjściu z pracy, sprawdzamy czy przypadkiem nie wyciszyliśmy komórki; mógłby przecież dzwonić szef lub ważny klient. Odpisujemy na służbowe maile nawet przed północą. Zamiast wybrać się do kina lub na rower, wolimy „przejrzeć papiery” i ,,podgonić z robotą”. Niewykluczone, że już znaleźliśmy się w grupie ryzyka. Oczywiście łatwo takie zachowanie wytłumaczyć: trzeba zarobić nie tylko na życie, ale na przykład na ZUS, kolonie dla dzieci, spłacać kredyty.

Osoba uzależniona od pracy nie potrafi odpoczywać, zaczyna zaniedbywać rodzinę, stale skoncentrowana jest jedynie na pracy. Jednocześnie spada jej efektywność – mimo spędzania wielu godzin w pracy, nie jest ona wykonywana efektywnie, co w konsekwencji przekłada się na spadek zadowolenia z pracy. Ma poczucie bycia niezastąpionym w tym co robi, a towarzyszące obowiązkom służbowym dążenie do perfekcjonizmu i kontroli, szybko przenosi się na życie rodzinne i relacje towarzyskie. Pracoholik odczuwa napięcie, zniechęcenie albo apatię w sytuacji kiedy akurat nie ma nic do zrobienia. I tak jak każdy uzależniony zaniedbuje swoje codzienne potrzeby, np. snu, jedzenia, aktywności.

CHORZY Z PRZEPRACOWANIA

Pracoholizm – jak każdy rodzaj uzależnienia – w destrukcyjny sposób wpływa na wszystkie sfery życia osoby uzależnionej – niszczy zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe, relacje społeczne. Negatywny wpływ pracoholizmu na zdrowie objawia się w podobny sposób do stresu chronicznego – pracoholik żyje w ciągłym stresie i napięciu. Nie potrafi odpocząć. Cierpi na bezsenność lub nie ma wystarczającej ilości czasu w ciągu dobry, by należycie się wysypiać. W efekcie cierpi na dolegliwości ze strony układu krwionośnego, zaburzenia pracy serca (tachykardia, zawał), chroniczne napięcie mięśniowe (bóle o różnym umiejscowieniu), zaburzenia ze strony układu pokarmowego (zaparcia, biegunki, wrzody). Przy pracy siedzącej mogą nasilać się problemy z kręgosłupem. Zdarzają się omdlenia. Brak umiejętności wypoczywania powoduje, że pracoholik odczuwa stałe napięcie, jest nadmiernie drażliwy, łatwo wpada w złość lub miewa stany depresyjne. Doświadcza zaburzeń koncentracji uwagi i pamięci. I paradoksalnie nie odczuwa satysfakcji z pracy.

Terapeuta wypowiada się, że pracoholizm leczy się podobnie jak inne uzależnienia. Trudnością jest fakt, że wiele osób nie może całkowicie zrezygnować z pracy zawodowej, która doprowadziła do nałogu. Terapię należy rozpocząć, kiedy uzależniony potrafi przyznać się sam przed sobą, że ma problem i chce zmienić swoje życie. Bardzo ważne jest zaangażowanie rodziny w proces terapeutyczny. W ten sposób zmienia się nie tylko funkcjonowanie chorego, ale także całe jego otoczenie. Leczenie pracoholizmu opiera się przede wszystkim na psychoterapii i leczeniu somatycznych objawów. Psychoterapia pozwala tworzyć nowe, zdrowe nawyki i zastępować nimi te destrukcyjne. Pacjent zaczyna odzyskiwać kontrolę nad swoim życiem i stopniowo wracać do aktywności społecznych. Uczy się również jak pracować, by czerpać z tego przyjemność, ale mieć również czas na odpoczynek i regenerację sił.

Pokusa do odparcia

pokusa

Święta i Sylwester są szczególnym czasem dla trzeźwiejącego alkoholika. W naszej kulturze wiążą się z obecnością alkoholu na stole w wielu domach. Alkohol jest często postrzegany jak coś wyjątkowego, co – jak w przypadku weselnego toastu za pomyślność młodej pary – ma przynieść szczęście. Trzeźwiejący alkoholik, zwłaszcza w początkowym okresie, powinien wystrzegać się wszelkich sytuacji związanych z piciem. Sam widok, zapach alkoholu działają na niego jak wyzwalacz głodu alkoholowego. Im częściej naraża się na takie sytuacje, tym częściej ten głód odczuwa i z biegiem czasu głód ten staje się coraz silniejszy, nie kiedy nie do opanowania. Ludzie nie rozumieją, że odczuwanie głodu nie jest kwestią silnej woli lub jej braku, tak po prostu jest, ponieważ taki jest podstawowy mechanizm tej choroby. Z uwagi na fakt, że trzeźwienie nie dotyczy samego alkoholika lecz całej jego rodziny, zmiany dotyczą wszystkich, dlatego rodzina w ramach tych zmian musi zaakceptować fakt, że dom jest domem trzeźwym. Oznacza to, że niezależnie od okazji w domu alkoholu być nie powinno. W związku z tym, święta również muszą być tą zmianą objęte. Oczywiście nie zawsze mamy na to wpływ, zwłaszcza jeśli święta spędzamy u kogoś, a ten ktoś nie widzi powodu dla którego alkoholu ma nie być na stole. Cóż, są wówczas dwa wyjścia. Z jednej strony osoba uzależniona wraz z najbliższą rodziną może zrezygnować z wizyty i zostać w domu, w otoczeniu bezpiecznym dla siebie. Z drugiej strony, jeśli taki wariant z różnych powodów nie jest możliwy, idąc na spotkanie, trzeba pamiętać o poinformowaniu gospodarzy o swoim napięciu. Prosimy wówczas o nieczęstowanie alkoholem oraz nie stawianie przy nakryciu kieliszka. Pamiętajmy przy tym, że nie jest to powód do tego, by czuć się zawstydzonym, nie trzeba też się z tej decyzji tłumaczyć. W sytuacji, kiedy osoba uzależniona widzi, że zaczyna odczuwać napięcie, potliwość, drżenie, niepokój, czyli typowe objawy głodu alkoholowego, może przeprosić i wcześniej wyjść do domu. W takich chwilach zawsze należy pamiętać o tym, co jest najważniejsze, czyli o trzeźwości i tym, jaką ona stanowi wartość dla alkoholika i jego bliskich, bo przecież nie bez przyczyny o tę trzeźwość postanowił walczyć.

© 2019 Terapia Nałęczów

Theme by Anders NorenUp ↑