ANI ŻYCIOWA MĄDROŚĆ, ANI DOJRZAŁOŚĆ, ANI NAWET NOWOCZESNA TECHNOLOGIA NIE DAJĄ NAM POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA. LĘKI TOWARZYSZĄ NAM CORAZ CZĘŚCIEJ I UPRZYKRZAJĄ ŻYCIE BARDZIEJ NIŻ POPRZEDNIM POKOLENIOM.

Mam udaną rodzinę, fajnych przyjaciół, tych samych od lat, ciekawą pracę. W zasadzie żadne większe problemy nie spędzają mi snu z powiek. A jednak przeświadczenie, że kiedyś na pewno stanie się coś, co zburzy mój poukładany świat, stale mi towarzyszy. Ani mnie, ani moim bliskim nic nie dolega. Tym czasem zamieram z przerażenia, gdy słyszę sygnał karetki lub straży pożarnej i gorączkowo myślę, gdzie są teraz moje dzieci. I kiedy nie mogę dodzwonić się do mamy, która mieszka sama, od razu podejrzewam najgorsze. Na wezwanie szefa panikuję: ,,Pewnie mnie zwolni”. Na zebraniach nie zabieram głosu, bo boję się, że się ośmieszę. A gdy coś mnie boli, myślę, że to nie jest zwykła niestrawność, tylko rak… Nawet perspektywa wakacji zmienia się w koszmar, bo przecież niemożliwe, że dojedziemy szczęśliwie, przecież codziennie zdarzają się wypadki. Trudno mi cieszyć się z czegokolwiek, zawsze znajdę jakieś ,,ale”. Zobacz więcej